Inspiracja na dziś:
By skutecznie zakomunikować o sobie światu, niekoniecznie musisz mówić wprost i kierować zainteresowanie prosto na swoją stronę. Może lepsze będzie stworzenie nowego bytu, który lepiej unaoczni problem i zwróci większą uwagę na Twoje rozwiązanie?
Kiedy dowiedziałem się o serwisie zaszybko.pl (który informuje o zdjęciach z fotoradarów - pozwala dowiedzieć się z wyprzedzeniem o mandatach) uznałem go za dobry i obiecujący pomysł, nawet poinformowałem kilkoro znajomych o pojawieniu się takiej usługi. Okazuje się jednak, że serwis takich informacji nie udostępnia. Jest natomiast miejscem, które uczula na kwestie prywatności i podawania swoich danych w Internecie.
Drugim przykładem z tytułu wpis jest serwis pleaserobme.com, który zbierał publiczne statusy osób mówiących o tym, że właśnie wyszły z domu. Twórcy serwisu zwrócili tym uwagę na bezpieczeństwo związane z udostępnianiem informacji w serwisach społecznościowych i tym, kto może z tych informacji użyć przeciwko nam.
WIęcej o całym zamieszaniu wokół zaszybko.pl w artykule na technologie.gazeta.pl:
http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,10345458,Zaszybko_pl___sprawdz_czy_fotoradar_zrobil_ci_zdjecie.html
oraz w wywiadzie z twórcą na mamstartup.pl: http://mamstartup.pl/wywiady/981/zaszybko-pl-terapia-szokowa-dla-piratow-drogowych
Jako specjaliści przyzwyczajamy się do branżowego słownictwa. Jest ono niestety niestrawne dla ‘ludzi z zewnątrz’. Polecam krótki artykuł z “Wyborczej” o języku i zaczynam nim serię wpisów na ten temat.
Autor tekstu, prof. dr hab. inż. Wojciech Cellary z Katedry Technologii Informacyjnych Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu podkreśla:
Zrozumiałość języka używanego przez nowatorów jest bardzo ważna. Generalna zasada jest taka: jeśli ktoś ma do przekazania coś ważnego, to mówi jak najprostszym językiem, aby jak najwięcej ludzi go zrozumiało.
Podaje kilka przykładów trudnego słownictwa, w tym:
Słowo “książka” jest zrozumiałe dla każdego znającego język polski. Co znaczy słowo “e-książka”, łatwo się domyślić. Natomiast co znaczy “ibuk”, wie tylko jakaś wąska egoistyczna grupa oparta na wzajemnej adoracji swojej źle rozumianej wyjątkowości.
Na koniec dodaję sposoby na rozprawienie się z tym problemem:
(Źródło: wyborcza.biz)
Prezentuję nowy dział na blogu - książki. Będą tam głównie linki do darmowych tytułów na Kindle. Natchnęła mnie też pewna książka o marketingu w sieci.
Po InternetBeta (konkretnie prezentacji Bartłomieja Goli) trwa dyskusja “czy czytać TechCrunch czy nie?”
Nie ukrywam, że jestem jednym z tych, którzy nie mogą oderwać się od RSSów i przesadzają z tym. To jednak temat na inny wpis, raczej nie na ten blog.
http://www.marketingwsieci-szkolenia.pl/upload/MWS-WSE.pdf
W książce znajdziesz też case study od Dawida Szczepaniaka. Ciekawie opisał przypadki kampanii Drevny Kocur (stworzenie tzw. Brand hero - “maskotki” dla piwa Budwaiser) oraz aplikacji “Jesteś HardCorem?” dla Intela. Do tego Paweł Loedl wprowadza do mediów społecznościowych, Adam Przeździęk pisze o współpracy z blogerami, a Michał Szot daje rady odn. rekrutacji i budowania zespołu.
(Źródło: niekodujtyle.pl)
[video]
Znamy już datę tegorocznego Dnia Darmowej Dostawy. Sklepy internetowe oferują w tym czasie wszystkim swoim klientom darmową dostawę zamówień, niezależnie od ich wartości, sposobu płatności i metody dostawy. Głównym celem akcji jest zachęcenie jak największej liczby osób do robienia e-zakupów.
(Źródło: di.com.pl)
Grzegorz Marczak umieścił właśnie wpis krytykujący startowanie z pustym serwisem. Polecam przy tej okazji także świeży tekst Setha Godina o źle rozumianym “produkcie minimalnym” (MVP), który (jak obydwaj pokazują) oznacza więcej, niż tylko funkcjonalności.
Grzegorz nazywa “Startowaniem na pusto” wypuszczenie serwisu bez treści, bez aukcji i bez użytkowników. Pisze na podstawie swoich doświadczeń z informacjami prasowymi, więc wyciąga wnioski z wieloletnich kontaktów i na tej podstawie uznaje to za najczęstszy problem.
Każdy “jakoś” zaczynał, ale sama opowieść “user story” nie wystarczy - wskakujący postanawiają zajrzeć kiedy coś będzie - “później” - i to “później” nigdy nie nadchodzi. Grzegorz radzi dobry landing-page (podaj e-mail, podziel się = launchrock.com) i program zamkniętych testów serwisu.
Od siebie polecam współpracę ze społecznościami, które mogą potrzebować Twojego rozwiązania, do tego budowanie ich samemu (np. forum, fanpage) i zachęty do promowania zachowań użytkownika poza serwisem (zapraszanie do treści/aukcji i konkursy na kreatywność). Zwróć uwagę, jak radzą sobie grupowce - wyświetlają każdemu wchodzącemu okno do podania e-maila - lojalizują, na wypadek, gdyby w danym dniu (aktualne oferty) nie były dla danej osoby interesujące.
Rafał Agnieszczak często podkreśla, że:
impreza zaczyna się dopiero wtedy, kiedy pierwsza para pojawi się na parkiecie.
Podobnie kilka dni temu napisał Seth Godin, o sytuacjach, w których podejście MVP nie działa. Skupił się na produktach sieciowych, typowo wirusowych - których używanie nie ma sensu na własną rękę (Do kogo wyślesz faks, jeśli tylko Ty masz to urządzenie?).

Pisze, że marketing rządzi się innymi prawami, niż produkcja - na efekty promocji trzeba poczekać. Nie krytykuje samego MVP, ale raczej pokazuje ułomności skupienia się na nim. Całe Lean Startup obejmuje MVP i współtworzenie produktu z użytkownikami - to jest dobra droga. Przed startem warto jednak wyjść poza testowe minimum - zwiększyć liczbę betatesterów i contentu.
Za późno na budowanie społeczności, kiedy produkt jest gotowy - podsumowuje Godin.
Jak zawsze, poleca zbudowanie bazy chętnych na to, by “dowiedzieć się więcej” i wysłuchać, jak poprawisz ich życie.
[infografika] Statystyki aplikacji Instagram - Podrzucam jako inspirację - oszałamiające dane użytkownikach:

Dane zebrał i udostępnia w tej formie Followgram, czyli serwis, który przerabia IG w fotobloga - dodaje albumy, link do profilu itp.
Tu wersja do pobrania: http://followgram.me/img/infographic_v1_09082011.jpeg
AMA, czyli Ask Me Anything to nowa formuła zbierania pytań i odpowiedzi. Od strony PR umożliwia dzielenie się wiedzą, otwarcie na otoczenie i ‘budowanie porozumienia’. Mamy już przykłady z branży, w tym ecommerce - 4gift.pl.
Formuła AMA stała się w ostatnich tygodniach popularna w serwisie Wykop.pl, gdzie takie ‘znaleziska’ zbierane są w specjalnej grupie. Takie otwarcie na pytania zdaje się mniej ulotne, niż “czat z celebrytą”, a pytający nie muszą być obecni na stronie o wyznaczonej porze. Na Wykopie, dzięki możliwości zachowania prywatności obu stron, AMA pozwoliła już poznać m.in.: kulisy pracy kierowniczki Biedronki oraz ‘pani z dziekanatu’.
Z branży, na ogień pytań wystawił się dowodzący Wykopem Michał Białek i Wojciech Latoszek prowadzący sklep internetowy 4gift.pl (wątek, który założył jest tutaj ).
Zadałem Wojtkowi 3 pytania o tej akcji:
Co skłoniło Cię do założenia AMA?
To był spontaniczny pomysł. Dzień wcześniej przeczytałem 2 bardzo ciekawe AMA (jedno z byłym policjantem) i wpadłem na pomysł, że może kogoś zainteresuje jak wygląda prowadzenie sklepu internetowego. Nie chciałem podawać domeny pod jaką działa sklep, żeby nie zostać posądzonym o reklamę, ale i tak tego nie uniknąłem bo pierwszy z komentujących poprosił o dodanie produktu, który miałby mnie uwiarygodnić.
Jak podsumowujesz wyniki tej akcji?
Generalnie akcja wyszła bardzo fajnie. Sporo było bardzo konkretnych pytań typy jakie są koszty, ile coś jest warte czy i dlaczego działamy na danej platformie sklepowej.
Jakie pytania najbardziej Cię zaskoczyły?
2 najlepsze pytania to pytania o to jakie 3 produkty kupiłbym ze swojego sklepu i dlaczego i jakich 3 bym nie kupił. Trzeba było się naprawdę wysilić żeby na nie odpowiedzieć.
Podsumowanie - AMA to:
W ramach akcji http://sprzataniemiasta.pl/ Tablica.pl zbiera zdjęcia miejsc, które są zaśmiecone ogłoszeniami. Następnie wybierze się na ulice Warszawy i Poznania, aby je… posprzątać, a treść anonsów przenieść do swojego serwisu.

Walka z WGPO - jak tytułują [Wiszące Gdzie Popadnie Ogłoszenia], będzie wyglądała tak:
Co robi Kowalski kiedy chce coś szybko sprzedać? Przykleja kartkę z ogłoszeniem na słup, latarnię, wiatę przystankową albo na skrzynkę telekomunikacyjną. Generalnie – gdzie popadnie.
A przecież najlepszym sposobem na sprzedanie czegoś jest umieszczenie ogłoszenia na tablica.pl! Sposób to bardziej efektywny, a i przy okazji mniejszy śmietnik na mieście. Dlatego zaczynamy akcję oczyszczania miasta z Wiszących Gdzie Popadnie Ogłoszeń i przenoszenia ich na tablica.pl.
Już w sierpniu ruszymy na ulice Poznania i Warszawy i będziemy szukać Wiszących Gdzie Popadnie Ogłoszeń, a następnie będziemy je fotografować i przenosić na tablica.pl
Akcja łączy odpowiedzialny biznes (CSR), angażowanie społeczności, jest niestandardowa. Co ważne, pokazuje serwis jako rozwiązanie na powszechny, społeczny problem, którego nie wiązalibyśmy z korzystaniem z internetu - brawa!
Kampania jest tym ciekawsza, że startupy niechętnie podchodzą do działań poza internetem, chociaż nie wymagają one wielkich budżetów. Przeniesione ogłoszenia też podniosą Tablicy trochę statystyk ;-)
Całym tym bałaganem zajmują się agencje 180heartbeats i Brandfever.
Ciekawe czy i jak odpowie na to Posprzatajmy.pl ;-)
(Źródło: blog.tablica.pl)
(Źródło: fanatyk)